Zez Janusa?

Czy mamy jakieś inne opcje? Czy pedagogika może wyjść poza janusowe perspektywy dydaktyki Roty i kształcenia do nieprzewidywalnego, ale zawsze politycznie usłużnego fantazmatu? A może wreszcie coś po środku? Mówiąc szczerze, nie sądzę. Jest to mało prawdopodobne z trzech podstawowych, zawierających się w sobie przyczyn, a tak naprawdę jednej, którą można rozpatrywać na trzech poziomach: … Czytaj dalej Zez Janusa?

Reklama

Klient, nasz pan

Są takie dni, kiedy, mimo swoich liberalnych przekonań, cieszę się, że nie muszę codziennie sprawdzać, jak podmiot edukacji rozumie tytułowe credo gospodarki rynkowej. Podejrzewam, że co najmniej kilka już razy w „karierze” zostałbym dosłownym jego rozumieniem zweryfikowany negatywnie i pewnie trochę by trwało, zanim znalazłbym odpowiednią dla siebie niszę. Zakładając oczywiście, że nisza taka w … Czytaj dalej Klient, nasz pan

Twarde niekompetencje

Kiedy czyta się i słucha o osiągnięciach fińskiej oświaty (tych rzeczywistych, a nie wyobrażonych i zmitologizowanych), albo o funkcjonowaniu szkół demokratycznych w Izraelu, nieodparcie pojawia się pragnienie wykupienia odpowiedniej licencji. Przecież, żeby u nas było równie fajnie jak u nich, wystarczy wysłać tępych nauczycieli na odpowiedni dokształt z miękkich kompetencji, nieoceniania i niezadawania prac domowych! … Czytaj dalej Twarde niekompetencje

Dlaczego im bardziej się zmian w szkole szuka, tym bardziej ich tam nie ma?

Tekst poniższy stanowi treść mojego wystąpienia na INSPIR@CJACH'22 i stanowi całość z przedstawioną tam prezentacją. Dzień dobry Państwu, nazywam się Robert Raczyński, przyjechałem z Łodzi, gdzie uczę angielskiego w jednym z liceów ogólnokształcących. Być może kilkoro z Państwa kojarzy mój blog (SLAJD 1), dzięki któremu, jak mi się zdaje, jestem tu dziś z Państwem. Stało … Czytaj dalej Dlaczego im bardziej się zmian w szkole szuka, tym bardziej ich tam nie ma?

Ja, zdun, czyli refleksje o specjacji

Jak każdy proces, ewolucja dowolnego układu wchodzi w pewnym momencie (z punktu widzenia obserwatora, oczywiście) w etap krytyczny. Dla gatunku żywych organizmów jest to etap przeobrażania się w gatunek potomny (specjacji), bądź też jego wymierania. W przypadku ewolucji biologicznej, jest to na ogół tak powolne, że dla obserwatora niezauważalne, a sama ewolucja, choć niektórym wydaje … Czytaj dalej Ja, zdun, czyli refleksje o specjacji

Czekając na zmiany

Życie to zmiana. Trudno o większy banał, prawda? Niezaprzeczalny truizm, dający się wywieść z termodynamiki. Problem w tym, że to stałe przeciwstawianie się entropii, będące samym sednem naszej egzystencji, jest niezwykle energochłonne i wyczerpujące; kiedy więc słyszę, że niechęć do zmian jest czymś dziwnym i niezrozumiałym, że pragnienie utrzymania homeostazy, małej życiowej stabilizacji ma koniecznie … Czytaj dalej Czekając na zmiany

Shit in, shit out, czyli jaki koń jest każdy widzi, co z tego wynika i dlaczego nic

Trochę jestem już znudzony rozważaniem stale tych samych edukacyjnych dylematów, roztrząsaniem pozornych oczywistości, wyciąganiem niezmiennych wniosków i tłumaczeniem, dlaczego rzeczywistość szkolna nie jest taka, o jakiej wszyscy podobno  marzą. Niestety, ta niewdzięczna (bo nieskuteczna i najwyraźniej głównym zainteresowanym tą tematyką zbędna) polemika z kreatywną księgowością oświatowej ideologii jest jedyną dostępną mi formą niezgody na, jak … Czytaj dalej Shit in, shit out, czyli jaki koń jest każdy widzi, co z tego wynika i dlaczego nic